Posted by: aronx | styczeń 4, 2008

ART. Uduchowienie

Jeśli szukasz sposobu udoskonalenia siebie to prawdopodobnie jesteś uduchowiony ale nie jesteś religijny. To bardzo dobrze.

Kiedy zacząłem studiować Prawo Przyciągania stało się dla mnie jasne, że dużo zasad i nauk z tego płynących wzięto ze źródeł, które istnieją już od tysięcy lat. Gdy przeczytacie kiedyś Stary Testament, Nowy Testament, Biblie, nauki Buddyjskie, czy jakiekolwiek inne, to zauważycie że gdyby patrzeć na to z tej strony, to wszystko staje się nagle proste i zrozumiałe. Choć oczywiście nie wszystko, każdy ma bowiem inne podejście do religii, ktoś może chce przeczytać Biblie żeby dokształcić się w tym temacie, ale niekoniecznie wierzy w Boga, jako w istotę, którą obchodzą losy ludzi. Wielu ludzi myśli o Bogu jak o Wszechświecie, odrzucając to, że Bóg w postaci myślącej w ogóle istnieje. Ale gdy odrzuci się teze Boga myślącego to pewne kwestie zawarte w religijnych księgach stają się niejasne. Prawidłowy pogląd na ten temat powinien ukazywać Boga jako wszystko co nas otacza czyli jako Wszechświat i jako nas wszystkich połączonych ze sobą energią, połączoną z kolei z większym skupiskiem energii, która nami kieruje, która jest zarówno i Wszechświatem i Nami Samymi i ma nad nami władzę. To jest Bóg. Tak na prawdę określenie Bóg i Wszechświat w tym znaczeniu, jeżeli zamierzamy na prawdę korzystać z dóbr, które życie( życie również może być określeniem wszystkiego, czyli i Wszechświata i Boga) pragnie nam przekazać, powinny oznaczać jedno i to samo.

Prawdę mówiąc moje uduchowienie powiększa się z dnia na dzień odkąd poznaje i studiuje “Prawo Przyciągania”. Nauki Jezusa mają dla mnie ogromne znaczenie w doskonaleniu siebie. Jeżeli zaś o Boga/Wszechświat/Życie chodzi, to wierzę iż istnieje w takiej formie że jest wszystkim i wszędzie i kieruje nami, wierzę również iż Bóg daje nam w życiu dokładnie to o co prosimy (my sami nie mamy władzy nad światem, ale mamy możliwość dostania czegokolwiek chcemy od Życia jeżeli tylko o to poprosimy i będziemy z tym Wszechświatem/Bogiem w harmonii). Można zaś podzielić siły wyższe na Szatana i Boga, jak to mają w zwyczaju wszystkie religie. Jak sami wiemy wszystko da się jakoś wytłumaczyć naukowo, w końcu wszystko musi jakoś funkcjonować. Ale gdy biorą się za te wszystkie “cuda” naukowcy to jakoś wszystko traci swoje podłoże religijne i każdy co raz mniej wierzy w Boga. Może nie jest to najlepsza droga dla ludzkości? nie wiem i nie będę się starał nikogo o tym przekonywać, ale w moim przypadku było tak iż dzięki dość dobremu “zaznajomieniu” ze swoim umysłem dość szybko wdrapywałem się do “wyższych” stanów emocjonalnych. W pewnym momencie uzyskałem wolność umysłową, w której moja dusza sama zaczęła mnie odpychać od jedzenia potraw mięsnych, chociaż nawet przez myśl nie przeszło mi to by zostać wegetarianinem. W ciągu tygodnia stałem się wegetarianinem i nie mogłem nic na to poradzić. I nie chciałem, dobrze się z tym czułem. Przeczytałem gdzieś, że podobno w Biblii piszę że Bóg po wielkiej powodzi pozwolił ludziom i zwierzętom jeść mięso bo nie było wystarczająco dużo roślin by wyżywić wszystkim i zapowiedział że ludzie powrócą do jedzenia wyłącznie roślin gdy nadejdzie odpowiedni czas. Do dziś nie spożyłem już żadnej potrawy mięsnej.

I czułem się jakbym właśnie spełniał swoją małą rolę w tej opowieści. Wszystko było takie proste i przyjemne, Lecz oczywiście wziąłem większość tego co się działo, te wszystkie przemiany na naukowy punkt widzenia, i wklepałem sobie do myśli, że to wszystko jest dzięki odpowiednim zestawom myśli i odpowiednim nastawieniu umysłu. Nie cieszyłem się długo tym stanem, który był dla mnie czymś cudownym, byłem tak szczęśliwy, emanowałem pozytywną energią, wpływałem na najbliższe mi otoczenie . Wszystko było dobre i wtedy wszystko zniknęło.

Zniknęło szczęście, zniknęła koncentracja, zniknęło odpychanie do mięsa zszedłem z powrotem do starego stanu. Przez kilka dni byłem w rozsypce zanim doszedłem do tego co było przyczyną upadku, którym okazał się brak uczuć i jeszcze coś. Miałem je w tym czasie bardzo zablokowane (kiedyś dosłownie nienawidziłem wszystkiego co odbiło się na mojej niemożności pokochania czy bycia wdzięcznym za cokolwiek). Oczywiście brałem wszystko z naukowej strony, Pomyślałem że skoro byłem tak głęboko niewdzięczny za wszystko co mam (mimo iż cieszyłem się z obecnego stanu to i tak nie byłem wdzięczny za niego) to mój umysł to wyczuł i sprawił mi sytuacje dokładną co do moich myśli czyli skoro nie jestem za coś wdzięczny to nie chcę tego. Takich objaśnień z mojej strony było wiele, ale wtedy naprawdę się zastanowiłem i wziąłem wszystko na religię, i powiedziałem sobie ” co jeśli?”. I wszystko wydawało się jakby jaśniejsze, doświadczyłem przez kilka dni niezwykłego stanu, ale potem ten stan został mi zabrany i rzucony zostałem z powrotem do wszystkiego od czego chciałem uciec. Drugim czynnikiem było to przed czym staram się was ostrzec, człowiek nie ma władzy nad światem, jeżeli całkowicie ignorujesz bądź negujesz istnienie siły wyższej, która jest nad Tobą i myślisz że Ty jesteś na samym czubku to szybko przekonasz się że tak właśnie nie jest. Jeżeli chcesz coś osiągnąć to musisz być w harmonii ze wszechświatem a nigdy nie będziesz w harmonii skoro wszechświat Cię nie obchodzi i liczysz sie tylko Ty!

I potem poczytałem trochę Biblię i dzieje Jezusa. Dziesięć przykazań jest swoistym przekazem reguł, których powinniśmy się trzymać by nie popadać w tą złą stronę, były za to dwa przykazania wypowiedziane przez Jezusa jako największe : pierwsze to ” Będziesz miłował Pana, Boga twojego z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił “drugie to Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz miłował bliźniego jak siebie samego”. I potem pomyślałem, Bóg dał nam wolną wolę, więc mamy prawo wyboru, w którą stronę chcemy podążyć (to jest też powód dla którego Bóg nie ingeruje dosłownie w nasze życie), możemy robić cokolwiek chcemy a on da nam wszystko o co poprosimy tak jak on sobie tego życzy, jeżeli nie żyjemy z nim w zgodzie to nic nie uzyskamy i będziemy sami do końca i to jest jedynie nasz wybór. Musimy zrozumieć że Wszechświat w formie Boga i Życia istnieje a my jesteśmy tylko małą częścią większej całości. Mamy prawo do własnej woli i wyboru, możemy robić co chcemy i myśleć co chcemy. Jeżeli chcemy być na prawdę szczęśliwi to musimy miłować Życie/Boga/Wszechświat z całych sił. Smutkiem złością i strachem nic nie osiągniesz. Mówi się, że niektórzy z ludzi którzy używają prawa przyciągania są strasznie samolubni i zarozumiali i uważają że świat jest ich. To prawda. Jak zauważycie tacy ludzie nic wielkiego w życiu nie osiągneli, Bóg dla nich nie istnieje a władcą wszechświata jest każdy z nich z osobna. Jakim cudem może być 6 miliardów władców na świecie? wszyscy by sie pozabijali. Nie tędy prowadzi droga do zrozumienia i szczęścia.

Dlatego tak ważne jest przyswojenie i poddanie się myśli że Bóg istnieje, możecie mówić o nim jako o Wszechświecie w formie połączonej energii, która nami kieruje. To jedyna droga, ponieważ może być tylko jeden Bóg na świecie, a my mamy być jego Synami i miłować się wzajemnie, a nie mamy być władcami i walczyć ze sobą. Zauważycie, że ludzie którzy uważają Wszechświat za siłę, która daje im wszystko do życia, a samych siebie uważają za nie wywyższających się ludzi, którzy proszą i otrzymują, to zobaczycie że tacy ludzie uzyskują wszystko czego pragną! A Ci, którzy myślą że władają światem i świat jest ich niewolnikiem, to siedzą przy księgach w sztucznych piramidach, noszą pełno amuletów i próbują przesuwać kamyki swoją energią. Oni uważają że mają władzę nad światem i starają uwolnić swoją energię w kosmos. A jak pisze Wallace D. Wattles w “Naukowej Metodzie Wzbogacania Się” nie wolno tego robić, trzeba swój umysł trzymać przy sobie, być wdzięcznym za wszystko co otrzymało się od Wszechświata i żyć z nim w harmonii. To jedyna droga, a Wattles to pionier wśród nauczycieli wzbogacania się. On rozumiał, że nie człowiek rządzi światem. Człowiek ma za zadanie być szczęśliwym i prosić o wszystko Wszechświat, a ten z kolei w odpowiedzi da mu wszystko o co prosi.

Gdy negujemy Boga to możemy najpierw coś zyskać a później wszystko stracić i nie będziemy wiedzieć czemu, pogrążając się jeszcze bardziej w zagubieniu. Większość ludzi częściowo podąża właściwą drogą dlatego też ich bogactwa zostają u nich nietknięte, co ma być oznaką że podążają we właściwym kierunku, że mają szansę zrozumieć. Ja zaś straciłem wszystko bo brakowało mi kluczowych czynników wymaganych prze Boga/Wszechświat do utrzymania się z Nim w harmonii. Oczywiście to było dość proste, ponieważ od dłuższego czasu nie kochałem niczego ani nikogo i za nic nie byłem wdzięczny. Teraz naprawiłem swój błąd, a dzięki wcześniejszym przeżyciom wiem, do czego mam dążyć. Fundament moich zachowań położony jest na miłości i wdzięczności za siebie, za życie i za wszechświat. Drugą rzeczą jest tak jak to robiłem wcześniej, oczyszczenie umysłu ze wszystkich negatywnych wpływów (zasad, wierzeń, wartości, myśli, punktów widzenia, poglądów, zachowań i wszystkiego innego (w tym również gniewu, nienawiści, pożądania i przywiązania do rzeczy materialnych, a także skupienie się na chwili obecnej z wyłączeniem dnia wczorajszego i jutrzejszego i wiele innych rzeczy)).

W końcu Bóg w zamian za klucze do Królestwa Niebieskiego chce tylko abyśmy kochali wszystko co nas spotyka (włącznie z nami samymi) i byli za wszystko wdzięczni. Ale jakby nie patrzeć to długa i ciężka droga ale warta poświęcenia. Co ciekawsze przykazanie przytoczone przez Jezusa “będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”, jakby nie patrzeć, pomyślcie o sobie jak się teraz czujecie. Normalnie powiecie. A teraz postaraj sie czuć wspaniale w swoim własnym towarzystwie, pokochajcie siebie w tym momencie, bądź szczęśliwy i dziękuj za siebie. Czujesz się lepiej prawda? a teraz pomyśl o jakiejś osobie, jakiejkolwiek i jakbyś ją spotkał to jak byś na nią zareagował? zauważysz że będziesz reagować na nią dokładnie tak samo jak na siebie samego! A teraz przypomnij sobie jak miałeś zły humor, zauważysz że taki stosunek jaki miałeś do siebie samego, miałeś także do innych! Dokładnie tak jak czujesz się ze sobą w dokładnie w tym momencie tu i teraz, to tak czujecie się z resztą ludzi! Pomyśl o tym.

Teraz więcej rzeczy jest dla mnie oczywistych, skupiłem się wcześniej tylko na umyśle, ale żeby być w harmonii z Wszechświatem trzeba dojśc do perfekcji w duszy, ciele i umyśle, a więc czeka mnie długa droga.

Nie myślcie że jestem fanatykiem głoszącym obecność Boga na świecie jak go nam podają kościoły. Chodzi mi o to, że żeby być w harmonii ze wszechświatem i żeby uzyskać to czego się pragnie trzeba to wszystko bardziej zrozumieć niż pogląd na sam wszechświat. Samo słowo Wszechświat mówi nam, że chodzi o to wszystko wokół nas, ale odbiera tutaj znanemu nam Bogu jego całą obecność i myśli. Ludzie zaczynają uważać, że to oni są władcami wszechświata i że mają taką moc w umyśle że wszystko mogą, zapominają o tym, że to nie oni mają moc, tylko nasz Wszechświat/Bóg który jest wokół nas i tylko jeżeli będziemy z nim w harmonii (czyli będziemy myśleć i czuć tak jak sie od nas wymaga, a nie będziemy się czuć tak jak MY chcemy) to da on nam moc tworzenia swojego życia. Wielu ludzi o tym zapomina i większość z nich upada. Tak jak wcześniej ja. Oczywiście nadal można to wszystko wziąć na naukowy punkt widzenia, ale gdy za bardzo zatopimy się w te wszystkie nauki to nawet nie zauważymy kiedy się zgubimy. Fanatyczne podejście do sprawy i myślenie i strach przed Bogiem znanego nam z kościołów również nie jest mądrym posunięciem,

Dlatego jeszcze raz chciałem przybliżyć kilka poglądów na cały ten temat “sekretu” i prawa przyciągania. Ludzie, którzy są sceptycznie nastawieni na teorie istnienia Boga również odrzucają wszystkie teorie tego, że oprócz NAS ludzi istnieje coś jeszcze wyższego. Ci może i uzyskają coś w życiu ale później wszystko stracą i zagubią się. Ludzie, którzy są fanatycznie nastawieni w stosunku do Boga i Życie nie ma dla nich znaczenia tylko miłość do Boga się liczy, często są szczęśliwi i utrzymują stan wolności duchowej, dzięki tej miłości, ale ignorowanie innych aspektów życiowych również sprawia że się gubią i często nie mogą zrozumieć dlaczego Bóg ich opuścił, skoro go tak kochają, co robili źle?

Trzeba zrozumieć, że żeby być na prawdę szczęśliwym i spełnić wszystkie swoje marzenia i uzyskać wszystkie swoje cele i mieć życie większe niż możemy sobie wyobrazić to trzeba odrzucić czysto naukowe poglądy i fanatyczne nastawienia. Nauki religii w dzisiejszych czasach są przekręcone. My sami mamy zrozumieć co chcieli nam przekazać wielcy ludzie w ciągu tych kilku tysięcy lat. Mamy wiedzieć że jesteśmy godni wszystkiego co nas spotyka w życiu i że nam się to należy. Musimy wiedzieć, że Bóg żąda od nas tego byśmy byli szczęśliwi w każdym aspekcie życia i że tej myśli mamy się trzymać. Musimy zrozumieć, że trzeba mieć cel w życiu bo tam gdzie kończy się dążenie i wzrost życia tam zaczyna się śmierć. Musimy zrozumieć, że mamy obowiązek do spełnienia. Mamy być po prostu najlepsi jacy potrafimy, mamy być tak szczęśliwi jak możemy sobie to wyobrazić, mamy być dobrzy, wdzięczny i miłować wszystko co nas spotyka. Przeczytajcie te słowa, czy to nie jest to co każdy z nas chce? czy ktoś chce być nieszczęśliwy? nie. Czy ktoś lubi agresje? nie. Możecie mieć złudzenie tego, że coś co robicie jest fajne, bo wasi znajomi, bo ta braterska więź, bo to zapomnienia, bo ta WŁADZA, ta siła, ten strach, to wywyższanie się. Myślicie że to jest fajne? to pomyślcie teraz o waszej najsilniejszej (być może z młodości) miłości. Pamiętacie to uczucie? przypomnijcie sobie jak niesamowite i dobre ono było, a jak się teraz czujecie. Nikt nie chce się bronić ani atakować, nikt nie chce się przymuszać do czegoś, każdy chce być niezależny i szczęśliwy, odrzućcie dążenie do bycia górą nad innymi a jeśli będziecie żyć w zgodzie z Wszechświatem zobaczycie, że nic więcej wam nie potrzeba i że życie dopiero się zaczyna i że wybór dróg jakimi możecie pójść jest nieograniczony.

Leave a response

Twoja odpowiedź:

Kategorie